Przepis na zdrowy związek

Kiedy jakiś czas temu poznałam „moją drugą połowę” i sprawy zaczęły przybierać poważniejszy obrót, zadaliśmy sobie pytanie, czy naprawdę jesteśmy na to gotowi. Związek to z jednej strony wspaniała sprawa, jednak z drugiej – spotykają się ze sobą dwa wszechświaty, nieraz dość różne i mogą z tego wyniknąć rozczarowania. Poza tym, każda relacja opiera się na pewnego rodzaju wzajemnej wymianie i swoistych zasadach. Bez tego związek może okazać się trudny, dramatyczny, a nawet może się rozpaść.

Któregoś dnia Antek zaskoczył mnie podając mi napisany przez niego zestaw pytań i zaproponował, abyśmy oboje odpowiedzieli sobie na te pytania, najpierw niezależnie, a potem razem.

Zapraszam do przestudiowania tych pytań. Mnie pozostawiły one w głębokiej zadumie i refleksji przez długi czas. Była to świetna okazja aby zrobić rewizję w duszy, a także już na starcie zdemistyfikować hollywood’zką bajkę o tym, że po dramatycznych początkach znajomości w końcu on się oświadczył, a potem już żyli długo i szczęśliwie. THE END. W „normalnym” życiu to przecież dopiero początek, a nie koniec 🙂 Dodam, że pytania te dobre są na każdy etap związku, nie tylko jego początek. Powracanie do tych pytań pomaga przypomnieć sobie, czym naprawdę jest związek i o co w tym wszystkim chodzi. Pomaga odświeżyć to, co z czasem może gdzieś się zatrzeć pod rutyną codzienności 🙂

Powodzenia!
Kasia Dodd

PYTANIA DLA SERCA NA TEMAT ZWIĄZKU

Bardzo ważnym jest, aby nabrać jasności co do własnych intencji dotyczących związku (również tych nieuświadomionych).

  1. Czy jestem w stanie świadomie wybrać życie w samotności?
  2. Czy potrafię poddać się życiu z drugą osobą?
  3. Tylko czas pozwoli mi poznać głęboko drugą osobę, czyli wyjść poza moje własne kryteria, według których mój partner/partnerka „powinien” istnieć, być i się zachowywać. Jeśli początkowo mój partner/partnerka pasuje do moich kryteriów, ale później zacznie się to zmieniać, czy będę w stanie porzucić moje kryteria?
  4. Najpierw muszę zaistnieć w pełni dla samego siebie, zanim będę w stanie zaistnieć w pełni dla mojego partnera/partnerki.
  5. Czy dobrze rozumiem czym naprawdę jest dla mnie partnerstwo?
  6. Jak mi się wydaje, jakie są moje obecne pragnienia?
  7. Czy jestem przygotowany/a na to, że mój partner/partnerka może się zmienić, ewoluować? Czy jestem gotowy/a zaakceptować te zmiany i ciągle kochać?
  8. Czy jestem gotowy/a, jeśli jest taka potrzeba, zrezygnować z własnych pragnień na poziomie fizycznym, emocjonalnym i duchowym?
  9. Czy potrafię sobie zadać pytanie: „Co wnoszę do związku dla najwyższego dobra obojga z nas”, a nie tylko „jakie korzyści mogę odnieść?”
  10. Czy dopuszczę do tego, aby przeszłość mojego partnera/partnerki wpłynęła na moją zdolność do zachowania się w sposób kochający  i nieoceniający?
  11. Czy jestem gotowy/a dostrzec każdy moment dnia świeżym okiem, otwartym sercem i z gotowością do stawienia czoła wyzwaniom, które mogą się pojawić w jakimkolwiek obszarze naszego życia?
  12. Czy nasze wspólne życie pozostaje w harmonii i równowadze z moim życiem wewnętrznym?
  13. Czy prawdziwie potrafię DAĆ SIĘ KOCHAĆ, a nie tylko kochać drugą osobę?
  14. Czy pokutują we mnie zaszczepione przez kulturę, religię i społeczeństwo przekonania na temat czym jest partnerski związek oraz „romantyczna miłość”?
  15. Czy może się zdarzyć, że stracę poczucie „tu i teraz” z moim partnerem/partnerką, ponieważ nie potrafię wybaczyć moich przeszłych urazów?
  16. Czy potrafię zachować głęboką integrację, nawet jeśli poczuję się opuszczony/a?
  17. Czy naprawdę wiem jak to jest być opuszczonym przez samego siebie i mojego Stwórcę?
  18. Czy miłość dla miłości jest dla mnie wystarczająca?
  19. Czy wybieram wierność mojemu partnerowi/partnerce?
  20. Czy poczuję ból, desperację, nienawiść, wściekłość, zranione ego i obwinię partnera/partnerkę, jeśli w jakiś sposób mnie on/ona ugodzi?
  21. Czy mogę zrobić przestrzeń na ciszę w moim życiu i tym samym przestrzeń na ciszę w naszym związku?
  22. Czy jest miejsce w mojej percepcji na sprawy transcendentne, które są poza zwykłą świadomością?
  23. Czy jestem gotowy/a uznać harmonijną relację między rytmem Życia a rytmem wewnątrz ciała, umysłu i ducha, które są zawsze połączone z naturą?
  24. Czy jestem w stanie być dla mojego partnera/partnerki, jeśli tego potrzebuje, niezależnie od tego jak bardzo jest mi niewygodnie i jak głęboko czuję się dotknięty/a?
  25. Czy postrzegam związek jako dar?
  26. Czy potrafię każdego dnia podjąć świadomą decyzję o tym, aby być w pełni obecnym i dzięki temu uczestniczyć w manifestacji naszego najwyższego dobra?
  27. Czy potrafię oddać honor i uznać Ducha, Wszechświat, Przeznaczenie i Łaskę oraz ich rolę w mistycznej architekturze jedności dwóch dusz?

Historia Myszy – czyli o co chodzi z tym Bogiem

Wersja angielska tutaj.

Katarzyna Dodd, 1 lipca 2005

Dawno, dawno temu, za wieloma górami i morzami leżała Kraina Myszy. Społeczeństwo Myszy było zorganizowane wspaniale i wszystko przebiegało bez zakłóceń.

Pewnego dnia w jednym z domów narodziła się mała Mysz. Rodzina małej Myszy była bardzo szczęśliwa, a mała Mysz była wesołym i beztroskim dzieckiem. Rodzice nazwali małą Mysz imieniem Ewa. Ewa wkrótce zaczęła chodzić, mówić i uczyć się wszystkiego dookoła. Był to dla niej bardzo radosny i pełen zabaw czas.

Z czasem Ewa zauważyła, że w społeczeństwie, w którym żyła, znajdowały się dwa rodzaje Myszy: jedne były różowe, a drugie niebieskie. Wyglądały one różnie, zachowywały się różnie i miały różne role w społeczeństwie. Jednak wszystko wydawało się funkcjonować gładko i bez zarzutu, dlatego Ewa nie przywiązywała do tego wielkiej uwagi. Ewa była różową Myszą. Różowe myszy były nazywane „ona”, a niebieskie „on”.

Ewa rosła szybko i wkrótce okazało się, że była wyjątkowo ciekawską Myszą. Ciągle zadawała pytania i nie akceptowała niczego tylko dlatego, że „tak należało”. Zawsze musiała zrozumieć „dlaczego”. Ewa bardzo chciała bawić się z niebieskimi Myszami w wojnę, łapać z nimi owady i wspinać się po drzewach. Ale niebieskie Myszy śmiały się z niej i odsyłały do różowych Myszy. Ewa lubiła piec ciasta ze swoją mamą, ale także bardzo chciała chodzić ze swoim tatą na polowania. Jednak ojciec zawsze patrzył na nią niedwuznacznie: „nic z tego, nie jesteś niebieska”.

„Coś tu jest nie tak” pomyślała w końcu Ewa. Była zła, i postanowiła pójść daleko do lasu na bardzo długi spacer, aby w spokoju pomyśleć o życiu. Po dwóch dniach Ewa uspokoiła się, pozbierała myśli, postanowiła wrócić do swoich Myszy i porozmawiać z nimi. Kiedy wróciła do wioski, jej oczom ukazał się straszny widok: wszystko było zniszczone, a Myszy leżały nieżywe, lub były zaginione.

„Co się stało?!” pomyślała przestraszona na śmierć Ewa i zaczęła biegać w kółko zdezorientowana. W tej bieganinie napotkała na kilka rannych Myszy, które przeżyły. Powiedziały jej one, że gang Kotów napadł na ich wioskę i oto co pozostało.

Ewa była przerażona i bezradna. Nagle przypomniała sobie, że w krainie Myszy było specjalne miejsce, gdzie chodziła czasami ze swoją rodziną. Był tam ogromny posąg Wielkiej Myszy. Powiedziano Ewie, że Wielka Mysz odpowiada na pytania i pomaga w potrzebie. Pobiegła więc natychmiast do tego miejsca. Gdy przybyła, zaczęła mówić do posągu i zadawać pytania, ale posąg pozostał zimny i milczący.

– Okłamali mnie! – Ewa zaczęła szlochać – Jesteś zwykłym kawałkiem kamienia. Czemu powiedzieli mi, że jesteś zawsze z nami? Nie było cię tu, gdy Koty napadły! Nie ochroniłaś nas! Ty też jesteś kłamcą! Nienawidzę cię i ich też nienawidzę! – wrzeszczała Ewa i pobiegła z powrotem do lasu płacząc głośno.

Ewa biegła i biegła, aż w końcu zabrakło jej tchu i padła na ziemię nieprzytomna.

I wtedy……. zobaczyła Wielką Mysz……. żywą.

– Aaaaaaaaaaa! Kim jesteś?! I gdzie ja jestem? – krzyknęła Ewa.

– Jestem Myszą Bogiem – powiedziała Wielka Mysz miękko – Witaj w moim świecie.

– Czy ja nie żyję? – Ewa przestraszyła się.

– Nie, ale jestem gotowa, aby odpowiedzieć na twoje pytania. – uśmiechnęła się Wielka Mysz.

– Jakie pytania? – Ewa była zdezorientowana.

– Pytania, które od dawna zadajesz, jak również te, które zadałaś dzisiaj, gdy zobaczyłaś katastrofę po ataku Kotów.

Ewa przypomniała sobie co się stało i wybuchnęła gniewem.

– Uspokój się, Ewo, wyjaśnię ci wiele rzeczy. – powiedziała Wielka Mysz cierpliwie.

W głosie Wielkiej Myszy było coś balsamicznego, dlatego Ewa uspokoiła się.

– Czy naprawdę jesteś Myszą Bogiem, stwórcą wszystkiego? Czy po prostu śnię? – zapytała Ewa.

– Tak, Jestem. Jak również – tak, śnisz. Jednak sen jest specjalnym stanem, w którym Myszy mogą wejść do mojego świata. Czasami to się zdarza, kiedy śpią, a czasem na jawie.

– Dlaczego masz fioletowy kolor? – zapytała Ewa – Widziałam tylko różowe i niebieskie Myszy.

– Hm, to długa historia. Ty jesteś różowa, ale jak przypatrzysz się uważnie, to zauważysz parę niebieskich włosów pomiędzy tymi różowymi. Twoi niebiescy koledzy również mają trochę różowych włosów w swojej niebieskiej sierści. Jednak niełatwo je zauważyć; trzeba dokonać pewnego wysiłku. Czy widzisz te drzwi po prawej stronie? Otwórz je i wejdź do środka – powiedziała Wielka Mysz tajemniczo.

Ewa poczuła strach, ale otworzyła drzwi i weszła do środka. I zobaczyła Krainę Myszy. Wszystko wyglądało tak znajomo, oprócz jednej rzeczy: wszystkie Myszy były fioletowe. Ewa postanowiła pozostać tam chwilę i poobserwować. Świat fioletowych Myszy wydawał się bardzo nudny. Wszystkie Myszy były prawie identyczne i wyglądało tak, jakby Myszy w ogóle sobą się nie interesowały. Było to trochę smutne.

Ewa wróciła do Wielkiej Myszy i poprosiła o wyjaśnienie. Wielka Mysz powiedziała:

– Widzisz, przed początkiem wszystkiego byłam bardzo sama. Byłam bardzo potężna, wszechmogąca i wspaniała, ale mogłam jedynie o tym myśleć; nie mogłam w żaden sposób doświadczyć swojej świetności. Zdecydowałam, że podzielę się na wiele małych fioletowych Myszy, aby w ten sposób małe części mnie pozostawały ze sobą w relacji. Wtedy poprzez te małe Myszy mogłabym doświadczać swojej potęgi i świetności, oraz mogłabym rozmawiać o tym i odczuwać wdzięczność. Byłabym szczęśliwa patrząc na moje stworzenie. Jednak czegoś brakowało w moim stworzeniu, bo Myszy nie były zainteresowane sobą. Były beztroskie, nieświadome mojej świetności, ani siebie nawzajem, dlatego nie mogły się tym dzielić, a ja przez to nie mogłam siebie doświadczać. Wszystko było takie same i nudne.

– I co? I co? – zapytała podekscytowana Ewa.

– Widzisz tamte drugie drzwi? Wejdź do środka i zobacz.

Ewa weszła do innego świata Myszy. Zobaczyła, że w tym świecie jedne Myszy były różowe, a drugie niebieskie.

„Jak w moim świecie!” – pomyślała Ewa.

Jednak było coś dziwnego w tym świecie. Wszystkie Myszy były niewidome! Jednak co było jeszcze bardziej dziwne, to że owa ślepota w ogóle nie przeszkadzała im, ani nie dezorganizowała ich życia. Myszy funkcjonowały perfekcyjnie bez wzroku. Myszy w tym świecie były bardziej towarzyskie, niż te z poprzedniego świata, ale ciągle wydawały się być beztroskie, rozbawione i skupione tylko na sobie.

Ewa wróciła i zapytała o wyjaśnienie. Wielka Mysz powiedziała:

– Po moim pierwszym stworzeniu zauważyłam, że czegoś brakowało temu stworzeniu, i że moje stworzenie nie ma zdolności do bycia świadomym mojej potęgi i świetności. Zobaczyłam, że wszystkie Myszy były takie same, i że nie było w nich nic odmiennego, atrakcyjnego, co by wzbudzało zainteresowanie nawzajem. Dlatego zdecydowałam udoskonalić moje stworzenie i uczynić Myszy różne. Uśpiłam wszystkie Myszy. Wzięłam jedną Mysz i podzieliłam jej wszystkie cechy na dwie grupy: różową i niebieską. Grupę różową uczyniłam dominującą i aktywną, a grupę niebieską zredukowałam do nasion. I tak oto powstała „ona”. Potem wzięłam drugą Mysz i zrobiłam na odwrót: niebieską grupę cech uczyniłam dominującą i aktywną, a różową zredukowałam do nasion. I tak powstał „on”. To samo zrobiłam z całą resztą Myszy. „Teraz” – pomyślałam – „wszystkim Myszom będzie brakować ich nierozwiniętych części. Będą się nawzajem przyciągać, bo będą potrzebowały swoich przeciwieństw, aby pomogły im rozwinąć ich nasiona do pełni. Tylko w ten sposób będą mogły uczestniczyć w moje potędze i świetności”. Byłam naprawdę zadowolona. Jednak ciągle czegoś wydawało się brakować. Owszem, Myszy stały się bardzo towarzyskie i społeczne, ale ciągle nie były świadome mojej świetności, a ja ciągle nie mogłam siebie doświadczać.

– Czemu one były niewidome? – zapytała Ewa.

– Myszy stały się niewidome, bo nie potrzebowały swoich oczu. Były otoczone tylko i wyłącznie przez moją świetność, dobroć i miłość więc po pewnym czasie przestały to dostrzegać. Po prostu myślały, że tak jest i już. Dlatego postanowiłam udoskonalić moje stworzenie. Idź i otwórz następne drzwi.

Ewa otworzyła drzwi i zobaczyła Krainę Myszy. Zobaczyła cierpienie, śmierć, łzy i ból. Wojny i niesprawiedliwość. I swoją własną Krainę. Wyskoczyła jak oparzona.

– Czy ty oszalałaś, Wielka Myszo?! Nazywasz to UDOSKONALONYM stworzeniem?! – wykrzyknęła zbulwersowana Ewa.

– Tak. W moim drugim stworzeniu nie było POTRZEBY miłości i świetności. To po prostu było. Myszy były samowystarczalne, były otoczone tylko przez moją miłość i troskę. Nigdy nie poznały niczego innego, dlatego nie mogły być świadome. Dlatego postanowiłam stworzyć Ego, aby Myszy mogły stać się samoświadome. Zdecydowałam również przemienić siebie. Przemieniłam się w Życie i Miłość, abym mogła być obecna na zawsze w samym środku mojego stworzenia. Jednak Ego daje iluzję, że jesteś odseparowana ode mnie i reszty mojego stworzenia. Ego zbudowane jest w oparciu o niedostatek, jest również bardzo zazdrosne i zaborcze. Razem z Ego stworzyłam uczucie: Lęk. Są tylko dwa uczucia: Miłość i Lęk. Wszystkie inne uczucia są kombinacją tych dwóch. Nie możesz kochać, jeśli się lękasz. Nie możesz się lękać, jeśli kochasz. Ale tylko poprzez znajomość Lęku możesz docenić Miłość i moją potęgę. I tylko poprzez znajomość Miłości masz wybór, aby się nie bać. I teraz, gdy Jestem pośrodku ciebie i całego mojego stworzenia, wreszcie mogę siebie doświadczyć. I to jest pełne potęgi i świetności.

Ewa słuchała z otwartymi ustami i wielkimi oczami.

– Tak więc – Wielka Mysz kontynuowała – nie możesz zaprzeczyć swojemu Ego, czy od niego uciec. To co możesz zrobić, to w pełni go zaakceptować i objąć. Ale tu jest klucz: możesz oddać swojemu Ego całą swoją moc i uczynić go swoim Panem, albo możesz traktować go jako swojego Nauczyciela, dzięki któremu poznasz mnie i uzyskasz moją świadomość. Ja i Ego jesteśmy integralnymi częściami każdego i każdej z was; idziemy ręka w rękę. Wszystko jest idealnie stworzone dla twojego rozwoju i wzrostu.

– O kurczę! Czy to ty również stworzyłaś te Koty? – zapytała zszokowana Ewa – które zabiły moje Myszy i zniszczyły nasze domy?

– Tak – odpowiedziała Wielka Mysz – Nie będziesz mogła dzielić mojego szczęścia bez znajomości wybaczania. W świecie bez cierpienia nie ma potrzeby wybaczania, a wybaczanie jest integralną częścią Miłości. Ego chciałoby, abyś wierzyła, że idealny świat to świat pełen przyjemności, ponieważ Ego nie lubi wybaczać i być pokorne. Jednak świat idealny dla twojego rozwoju i wzrostu jest tu i teraz. Masz dokładnie wszystko czego potrzebujesz.

– A co z tymi Kotami? – zapytała Ewa – Czy też jesteś z nimi?

– Oczywiście. To także moje stworzenie – uśmiechnęła się Wielka Mysz.

– I ukazujesz się im jako Wielka Mysz?!

– Nie – roześmiała się Wielka Mysz – Przede wszystkim, ja nie ukazuję się nikomu. To ty kreujesz mój obraz. Możesz mnie widzieć na tyle, na ile jesteś w stanie widzieć, i możesz mnie znać na tyle, na ile jesteś poznana. Koty widzą mnie jako Wielkiego Kota.

– Jesteś niesamowita…! – powiedziała Ewa.

– Widzisz? Zaczynasz mnie poznawać. Niestety nie było to możliwe z moim pierwszym stworzeniem. Oni byli ze mną, ale mnie nie znali, dlatego nie mogli się mną cieszyć. Dlatego moje trzecie stworzenie jest idealne. Jest ci przeznaczone, aby stać się fioletową, jak Myszy w moim pierwszym stworzeniu, ale jest pewna różnica. Ty i moje trzecie stworzenie uzyskacie moją świadomość i dzięki temu będziecie mogli odczuwać moje szczęście i dzielić moją świetność i potęgę ze mną. Mogę dać ci wszystko oprócz jednej rzeczy: mojej świadomości. To musisz osiągnąć na własną rękę, a możesz to zrobić tylko poprzez doświadczenie.

– Wow…. i potem będziemy szczęśliwi na wieczność?

– Hm – uśmiechnęła się Wielka Mysz tajemniczo – słowo „wieczność” jest trochę podstępne. Ego chciałoby, abyś myślała, że bycie szczęśliwym na wieczność to znaczy żyć bez końca, nigdy nie umrzeć, nigdy nie cierpieć i zawsze być szczęśliwym. Ego również chce, abyś wierzyła, że „wieczność” jest w przyszłości, pewnego dnia, po śmierci i tak dalej. A ja powiadam ci, że „wieczność” znaczy TERAZ. Przeszłość i przyszłość nie istnieją. Przeszłość się skończyła, a przyszłość jeszcze nie nadeszła. Jedyne co się nigdy nie kończy, to TERAZ. Jeśli chcesz być szczęśliwa ze mną na wieczność, bądź obecna, a ja powiadam ci, że już znajdujesz się w wieczności.

Ewa stała osłupiała i oniemiała.

– A teraz, obudź się i idź do swoich Myszy. Naucz ich wszystkiego, co ci powiedziałam.

Ewa obudziła się w środku lasu. Wszystko wydawało się być odmienione. Nawet las wyglądał jakoś inaczej i był wypełniony Obecnością, Życiem i Miłością. Ewa zauważyła również, że jej futro zmieniło kolor. Różowy stał się ciemniejszy.

„A niech to….” – pomyślała Ewa i czym prędzej pobiegła do swoich rannych Myszy.

Wolność…

Katarzyna Dodd, Kraków 30-09-1999

Świat to pułapka zastawiona na człowieka. Co prawda można w niej świetnie żyć, poruszać się, manewrować, ale w końcu i tak się umrze z wyczerpania. Tylko ktoś, kto nie ma nic, posiada wszystko i nie wpada w pułapkę. Ten wie, że nie umrze, dlatego żyje nie dbając o życie, bo ono świetnie zadba o siebie i nie potrzebuje sztucznego ujarzmiania. Żyje w samym środku wiru, ale on go nie wciąga. Taki człowiek widzi rzeczy takimi jakie są, nie musi ich nazywać, bo one po prostu są. Gdy ktoś je nazwie, przestają być sobą. Nazwane zaczynają umierać dla tego, kto je nazwał. A ten kto nazywa, przestaje żyć. Wtedy śmierć staje się wrogiem. Tylko ktoś kto żyje naprawdę ma śmierć za przyjaciółkę.

Ktoś kto się przywiązuje do czegoś, chociażby do życia, już umarł. Nie można chcieć ani żyć, ani umrzeć, nie można chcieć posiadać czegokolwiek, nie można przywiązywać się do ani jednej rzeczy, faktu, czy człowieka. To jest regres. Gdy człowiek nie istnieje dla świata, wtedy może na tym świecie dokonać cudów, niczemu nie podlega. Nigdy nie umrze, bo chodzi ze śmiercią pod pachę. Taki człowiek niczego nie nazywa, bo to i tak nie ma znaczenia. On rozpoznaje rzeczy bez słów i myśli.

Tak. Myśli to najgorsze kajdany jakie ofiarowano człowiekowi, a logika to narzędzie do zabijania. Im ktoś jest bardziej poukładany i logiczny, tym bardziej jest daleki od prawdy i coraz głupszy. Cały porządek życia mieści się w Chaosie. Chaos to klucz do wolności, a bezmysł – droga do niej. Człowiek, który żyje nie boi się niczego. Strach to droga, po której przechadza się Szatan. To jest jego działka i wielu głupców uprawia mu ja za darmo. Jeśli ktoś się nie boi niczego, Szatan nic mu nie zrobi, bo droga strachu jest zamknięta.

Wszelki wróg zostanie pokonany, jeśli jednocześnie będzie sobą, czyli wszystkim i stanie się niczym. Jeśli jest, ale jest niczym bez nazwy, bez określenia, wtedy został pokonany. A dopóki można cokolwiek o nim powiedzieć lub pomyśleć, niestety ma władzę nad człowiekiem. Kluczem jest to, aby rzeczy znane od zawsze widzieć po raz pierwszy za każdym razem. To jest bardzo trudne, ale możliwe. Człowiek boi się nieznanego, dlatego umiera. Pławi się w swoim znanym błotku, bo mu tak wygodnie. I nie poznaje życia prawdziwego, tego bez dna.

Adam i Ewa chcieli poznać, nie wierzyli, że wszelkie poznanie sprowadza koniec. No i dostali czego chcieli. Same ograniczenia. A w Raju mieli raj: byli wolni od wszystkiego, bo nic dla nich nie miało znaczenia. Wszystko było tylko sobą bez nazwy. A teraz trzeba wielkiej, niebezpiecznej, szalonej pracy i drogi, aby dojść do punktu wyjścia i na nowo odkryć to, co miało się od zawsze. Czysty paradoks, choć z drugiej strony takie życie pełne przygód i niewiadomych jest bardzo ekscytujące i być może Adam z Ewą pozazdrościli tego Bogom i zdecydowali się na nieznaną drogę, by ją poznać, a potem uwolnić się i wrócić do domu odpocząć.

Wygnanie z Raju to skazanie na odkrywanie i przywiązywanie się. Tylko mądry człowiek odkryje, że Raj to wolność od świata ludzkiego. Cały świat jest idealnie urządzony, a człowiek ze swoim Pierworodnym Grzechem wprowadza zamęt. Usiłuje go podporządkować po swojemu, bo sam jest zniewolony. Mądry człowiek jest częścią Natury i nie należy do świata ludzi, choć w nim żyje. Mądry człowiek czeka, patrzy, słuch i nic go nie zaskoczy. Dla niego wszystko jest niczym, dlatego jest wolny od czegokolwiek i nic nie może mieć nad nim władzy. Jest wolny od uczuć i emocji, pomimo że ich doświadcza. Jest jak kryształowe lustro, w którym rzeczy się odbijają, bo nie są w stanie przejść na drugą stronę. Jego umysł nie jest skażony żadną myślą i on ma Raj na ziemi. Dla nie go nie ma różnicy między życiem a śmiercią; życie to śmierć, a śmierć to życie.